Zupa gulaszowa na obiad i na imprezę

Ostatnio tym daniem zaraziłam moją teściową. Zrobiła go na imprezę jako ciepłą przekąskę. A ja wszelakich gulaszy uczyłam się gotować od mojego taty. Według mnie to właśnie on jest mistrzem dań jednogarnkowych. Ma do nich cierpliwość. Problem jest tylko taki z moim tatą, że nie da się powtórzyć jego receptur, bo on zawsze doprawia na wyczucie i dlatego zawsze to jest inny zestaw przypraw. Choć obserwując go przez lata nauczyłam się, że do wszelkich mięs zarówno gotowanych (np rosół) jak i tych duszonych (np gulasz) zawsze dodaje liście laurowe i ziarna ziela angielskiego. To od niego nauczyłam się też, że podsmażane mięso musi puścić soki. Bo te soki, gdy odparują, pozostawią w ganku przypieczone dno, które jest bazą sosu (zarówno koloru jak i smaku). Skąd wiem, że to dobra metoda? Bo kiedyś oglądałam program Makłowicza. Był on na Węgrzech i opisywał jak się robi gulasz. I węgierska kucharka mu powiedziała, że nazwa wzięła się od słowa przypieczony, przypalony.

Składniki:

- 1 kg wołowiny pokrojonej w kostkę
- 2 cebule pokrojone w kostkę
- 2 duże papryki (kolorowe by było ładnie) lub 5 małych
- 1 ząbek czosnku
- 3 lub 4 nieduże ziemniaki pokrojone w kostkę (1,5 cm)
- 2 do 3 łyżek zacierki
- ziele angielskie
- liść laurowy
- łyżeczka cynamonu
- papryka słodka
- papryką ostra
- sól i pieprz
- cukier
- mały koncentrat pomidorowy
- 4 pomidory obrane ze skórki

Przygotowanie:

Na oleju podsmażamy cebulę. Gdy już się zeszkli (nie przypiecze) dokładamy mięso. Smażymy aż mięso się przysmaży, czyli pierw musi puścić soki, potem te soki muszą wyparować i mięso musi się przysmażyć na nowo – to wymaga dużo cierpliwości (wszystko co przypiecze się do dna garnka da nam aromat i kolor). Dodajemy sporo słodkiej papryki i łyżeczkę ostrej, oraz czosnek, liście laurowe, ziarna ziela angielskiego i cynamon. Dodajemy koncentrat (dużą łyżkę), pokrojone pomidory i cukier (ja jeszcze dodaję jedną ostrą suszoną papryczkę chilli przekrojoną na pół). Podduszamy jeszcze kilka minut i zalewamy wodą (ja zalewam wywarem z resztek, które obkroiłam z mięsa). Dusimy aż mięso zmięknie. Dodajemy paprykę pokrojoną w cienkie paski. Solimy i pieprzymy do smaku. Dodajemy ziemniaki, a gdy już zaczną mięknąć, to dodajemy zacierkę (pamiętać napęcznieje). Gdy zacierka będzie ok, to kosztujemy i w razie potrzeby doprawiamy.

Podawać do stołu i życzyć smacznego.

Polędwiczka wieprzowa z suszonymi pomidorami

Ostatnio znudziła mi się pieczona polędwiczka i postanowiłam coś poeksperymentować. Oczywiście zwyciężyły składniki, które lubię.

Składniki:

- 2 polędwiczki wieprzowe
- słoik suszonych pomidorów
- 2 kulki mozzarelli
- bazylia (lepsza by była świeża)
- 2 łyżki śmietany
- sól i pieprz
- makaron
- cebula dymka

Przygotowanie:

Polędwiczkę nacinamy wzdłuż i rozkładamy jak książkę. Przykrywamy folią i delikatnie rozbijamy. Na mięsie układamy suszone pomidorki i mozzarellę pokrojoną w plastry. Doprawiamy solą, pieprzem i bazylią. Zawijamy (ja nie wiążę ani nie zamykam wykałaczkami, bo z tego co wycieka powstaje pyszny sos) i wkładamy do naczynia żaroodpornego. Mięso podlewamy zalewą ze słoika suszonych pomidorów. Odkładamy na dwie godziny. Pieczemy pod przykryciem w temperaturze 170 stopni. Gdy mięso już jest gotowe do sosu dodajemy śmietanę i doprawiamy solą i pieprzem.
Gotujemy makaron w osolonej wodzie na półtwardo.
Wyjmujemy mięso na deskę. Odcedzony makron przekładamy do sosu wraz z posiekaną cebulką dymką. Gotujemy około 3 minut by makaron zmiękł i wchłonął aromat sosu (jeżeli sosu jest mało możemy podlać odrobiną wody z gotowania makaronu).
Mięso kroimy i podajemy z makaronem i świeżym szpinakiem.

Podawać do stołu i życzyć smacznego.

Smażona rybka podawana na curry

A oto moje udawane curry… Udawane, bo jedyną dostępną rybą był łosoś. Ale muszę przyznać, że efekt końcowy troszkę mnie zaskoczył i to pozytywnie mnie zaskoczył. W rezultacie miałam bardzo smaczny obiad.
Przepis jest modyfikacją przepisu na smażoną rybę z łagodnym curry z kolendrą.

Składniki:

- 2 łyżki klarowanego masła
- 300 g filet z łososia
- 1 średnia cebula (drobno posiekana)
- 2 nieduże ząbki czosnku (posiekane)
- 1 łyżeczka zmielonej kolendry
- 2 łyżeczki zmielonego kminu rzymskiego
- 0,5 łyżeczki kurkumy
- 1 papryczka chilli (posiekana bez pestek)
- 1 łyżka koncentratu pomidorowego
- 125 ml wody
- posiekana dymka

Przygotowanie:

W dużym rondlu stopić masło. Obsmażyć rybę na średnim ogniu (z obu stron po jednej minucie). Rybę odkładamy na talerz.
Dodajemy do rondla cebulę i czosnek i smażymy aż zmiękną i lekko się przyrumienią. Dodajemy przyprawy i papryczkę. Podsmażamy około 30 sekund by uwolniły się aromaty. Dodajemy koncentrat i wodę. Gotujemy delikatnie około 2 minut. Dodajemy rybę i połowę dymki. Gotujemy jedną minutę i obracamy rybę na drugą stronę i gotujemy kolejną minutę. Posypujemy resztą dymki.

Podawać do stoły i życzyć smacznego.

Balti z kurczaka, czyli kolejna odsłona kuchni indyjskiej

I znów klimaty indyjskie zapanowały w mojej kuchni:) Wczoraj było balti, a dziś będzie coś z ryby, pewnie carry.
Wracając do balti… Danie pochodzi z terenów dzisiejszego Pakistanu. Nazwa pochodzi od naczynia, w którym się przyrządza jednogarnkowe dania. Jest to naczynie przypominające bardzo woka, czyli ma płaskie dno i dwa uchwyty po bokach. Przepis, którym się posłużyłam, pochodzi jak zawsze z książki „Kuchnia azjatycka. Wielka księga kucharska”.

Danie jest bardzo(!) bogate w przyprawy, więc jeśli chcecie się z nim zmierzyć, musicie troszkę popolować w sklepach na przyprawy. Nie jest pikantne, jak na kuchnie indyjską, jest bardzo łagodne i gdyby nie bogactwo aromatów moje dziecko mogło by to spokojnie zjeść.
Wybrałam to danie ze względu na połączenie mięsa sezamu i maku. I było warto. Danie robi się stosunkowo szybko (o ile wcześniej zrobi się pastę balti masala). I jest bardzo smaczne. Pierw podam przepis na pastę, bo w Polsce pewnie nie można jej kupić gotowej, mnie się nie udało. Ostrzegam rzetelnie, że przyrządzanie tej pasty nie jest miłe ze względu wlewania octu do rozgrzanego oleju…

Składniki:

- 4 łyżki ziaren kolendry
- 2 łyżki ziaren kminu rzymskiego
- 2 pokruszone laski cynamonu
- 2 łyżeczki ziaren kopru włoskiego
- 2 łyżeczki ziaren czarnej gorczycy
- 2 łyżeczki ziaren kardamonu
- 1 łyżeczka kozieradki
- 6 goździków
- 4 listki laurowe
- 20 listków carry (mnie się nie udało zdobyć, dodałam sproszkowanego carry)
- 4 łyżeczki zmielonej kurkumy
- 4 łyżeczki sproszkowanego czosnku
- 2 łyżeczki zmielonego imbiru
- 1,5 łyżeczki chilli w proszku
- 250 ml octu
- 250 ml oleju

Przygotowani:

Do małego rondla wkładamy: ziarna kolendry, ziarna kminu, pokruszoną laskę cynamonu, ziarna kopru włoskiego, ziarna czarnej gorczycy, ziarna kardamonu, kozieradkę, goździki, listki laurowe, listki carry. Prażymy na sucho na średnim ogniu, aż przyprawy zaczną pachnieć.
Przekładamy do moździerza, ale rozbijamy dopiero, gdy przyprawy wystygną. Przyprawy rozbijamy na proszek (chwilę to trwa).
Dodajemy kurkumę, czosnek, imbir, chilli i ocet.
W rondlu rozgrzewamy olej, dodajemy pastę i smażymy przez 5 minut.
Przekładamy do wyjałowionego słoiczka.

Składniki:

- 1kg filetów z udek kurczaka
- 2 łyżki klarowanego masła
- 2 ząbki czosnku (wyciśnięty)
- 1 kawałek cynamonu
- 1/2 łyżeczki ziaren kardamonu
- 1 łyżka garam masali
- 1 łyżeczka ziaren sezamu
- 1 łyżeczka ziaren maku
- 1/2 łyżeczki ziaren kopru włoskiego
- 2 średnie cebule (pokrojone w cienki plasterki)
- 3 łyżki pasty balti masala
- 250 ml wywaru z kurczaka
- 250 ml śmietany
- 1 łyżka świeżych listków kolendry
- sól i pieprz

Przygotowanie:

Umytego kurczaka kroimy w kostkę o boku 3cm.
W rondlu podgrzewamy masło i smażymy czosnek, cynamon, ziarna kardamonu i garam masalę na średnim ogniu (przez minutę). Dodajemy ziarna sezamu, maku i kopru włoskiego. I smażymy przez pół minuty. Zmniejszamy ogień i dodajemy cebulę. Podsmażamy przez 10 minut aż cebule zmięknie i się delikatnie zrumieni. Dodajemy pastę balti masala i kurczaka. Smażymy 5 minut co jakiś czas mieszając. Zmniejszamy ogień i wlewamy wywar z kurczaka. Przykrywamy (pozostawiając delikatną szczelinę) i dusimy przez 20 minut. Wlewamy śmietanę i dusimy kolejne 10 minut (już nie przykrywamy by delikatnie mogło odparować). Wsypujemy listki kolendry, doprawiamy solą i pieprzem do smaku.

Podawać do stołu i życzyć smacznego.

Kurczak w pomarańczach

I znów na przekór naturze sięgam po owoce niesezonowe. Ale chyba już się troszkę stęskniłam za cytrusami. Przepis jest miksem mojej weny twórczej i przepisu, który znalazłam w sieci na Hiszpański kurczak w pomarańczach.

Składniki:

- pół kurczaka
- 2 łyżki oliwy
- 2 cebule
- łyżka startego imbiru
- 2 czerwone papryki
- 2 ząbki czosnku
- 400 g pomidorów z puszki (u mnie 4 pomidory limy bez skóry i pokrojone)
- 2 papryczka jalapeno

- 1 pomarańcza

- 1 łyżeczka koncentratu pomidorowego
- 1 łyżeczka tymianku
- 1 łyżeczka bazylii
- 1 łyżeczka słodkiej papryki
- 1 łyżeczka miodu
- 1 łyżka masła
- sól i pieprz

Przygotowanie:

W kurczaka wcieramy sól i pieprz. Obsmażamy na patelni na oliwie z obu stron na złoty kolor. Przekładamy kurczaka do brytfanki i wkładamy go do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni.
Na nieumytej ze smażenia kurczaka patelni podduszamy pokrojoną w piórka cebulę, posiekany czosnek i imbir – do miękkości. Dodajemy pokrojoną w paseczki paprykę. Podsmażamy jeszcze około 5 minut. Dodajemy pomidory, koncentrat, miód, zioła i pokrojoną papryczkę jalapeno. Gotujemy jeszcze 2 minuty.
Sosem polewamy kurczaka, dodajemy ósemki pomarańczy (wyszorowaną i pokrojoną ze skórką). Dusimy w piekarniku pod przykryciem jeszcze około 50 minut pod przykryciem. Następnie odkrywamy i odsuwamy warzywa by skórka się zrumieniła.

Podajemy do stołu i życzymy smacznego.