Bulion azjatycki, czyli rosół inaczej…

Lubię, gdy ktoś ma na ochotę na coś nowego. W piątek kupiłam kurę rosołową z myślą o klasycznym rosole. Gdy mój mąż o tym usłyszał, to stwierdził, że zjadłby coś w stylu azjatyckiego rosołu. No i zaczęłam kombinować… To co powstało nie jest prawdziwym bulionem azjatyckim, tylko raczej moja jego wizja. Ale przecież o to chodzi w gotowaniu, by potrawy były nasze. Efekt był zaskakująco rewelacyjny do tego stopnia, że mąż nie chce już słyszeć o innym rosole.bulion azjatycki

Składniki:

- pół kury rosołowej
- 3 cebulki dymki
- duża marchewka
- pół kopru włoskiego
- duży liść kapusty (powinna być pekińska)
- pół pęczka natki pietruszki (lepsza by była kolendra)
- suszona papryczka chilli (może być świeża)
- 3cm imbiru
- 3 ząbki czosnku
- 3 liście laurowe
- 7 ziaren ziela angielskiego
- 5-7 łyżek sosu sojowego
- sól i pieprz
- makaron ryżowy
- płatki chilli

Przygotowanie:

Do garnka z zimną wodą wkładamy kurę i lekko solimy. Doprowadzamy do zagotowania, a następnie zmniejszamy gaz i pozwalamy mu delikatnie „pykać” przez najlepiej kilka godzin. Po godzinie dodajemy cebulki dymki bez jednej naci(zostawiamy do posypania na talerzu), marchewkę obraną i pokrojoną w talarki, pół kopru włoskiego, liść kapusty, natkę pietruszki, papryczkę chilli, obrany i starty imbir, obrane ząbki czosnku, liście laurowe, ziele angielskiego, sos sojowy, odrobina pieprzu.  Po kilku godzinach odcedzamy. Podajemy z makaronem ryżowym (jajeczny ma zbyt intensywny smak), posypany pokrojoną dymką i płatkami chilli.

Podawać do stołu i życzyć smacznego.

 

P.S. Zdjęcia zamieszczę następnym razem, tym razem nie udało się zrobić zdjęć, bo bulion został pochłonięty. Uzupełnione:)

Zupa krem z białych szparagów

Moja ostrożność do szparagów zwyciężyła i wybrałam na pierwszy ogień zupę krem. Poznam smak, ale nie konsystencję (po prostu będę mieć pewność, ze ich nie rozgotuję). Wydaje mi się to rozsądnym wyborem dla początkującego degustatora tego sezonowego produktu. Smak jest ciekawy, trudno go porównać z czymkolwiek. Niby łagodny, ale po chwili wychodzi lekko ostry smak, jakby orzechowy…?

Już dostałam informację, że w Londynie jest problem z białymi szparagami. Więc stając na wysokości zadania już szukam przepisu na zupę z zielonych. – Pozdrawiam Ala.

Składniki:

- pęczek białych szparagów
- 1 szklanka bulionu
- 1 szklanka kremówki
- 1 łyżka masła
- 1 łyżka oliwy
- 2 żółtka
- średnia cebula
- sok z cytryny
- gałka muszkatołowa
- sól, pieprz
- 1 łyżeczka cukru

Przygotowanie:

Szparagom obcinamy zdrewniałe końcówki i oskrobujemy łodygi. Obrane sztuki zamaczamy w wodzie z sokiem z cytryny by nie czerniały.
Do roztopionego w rondlu masła dodajemy oliwę i dusimy posiekaną cebulkę (czyli chcemy by zmiękła, ale nie chcemy by zmieniła koloru). Gdy cebula jest już szklista dodajemy odsączone szparagi i zalewamy całość bulionem. Dusimy około 15 minut.
Wyjmujemy trzy sztuki z garnka i kroimy je na dwu centymetrowe kawałki. Resztę miksujemy na gładko (co nie jest łatwe, chyba że to ja miałam nie najładniejsze szparagi, koniec końców musiałam
jeszcze przetrzeć przez sito). Roztrzepujemy żółtka ze śmietaną i dodajemy do zupy. Doprawiamy solą, pieprzem, cukrem oraz szczyptą lub dwiema świeżo zmielonej gałki.
Podajemy zupę z kawałkami pokrojonych szparagów oraz z grzankami.

Podawać do stołu i życzyć smacznego.

P.S. Do zupy na zdjęciu dobrała mi się córa…